Transport na ferie 2026 – porównanie kosztów. Własne auto czy wynajem?
Rosnące koszty serwisowania samochodów oraz inflacja w sektorze usług sprawiły, że przygotowanie prywatnego pojazdu do zimowej wyprawy w góry stało się poważną pozycją w budżecie domowym. Wielu kierowców staje przed dylematem: zainwestować w przegląd i doposażenie własnego auta, czy skorzystać z wynajmu nowoczesnego pojazdu? Przedstawiamy rzetelne porównanie wydatków, które pomoże podjąć ekonomicznie uzasadnioną decyzję.

Realny koszt przygotowania własnego samochodu
Często ulegamy złudzeniu, że jazda własnym autem jest „darmowa”, ponieważ płacimy tylko za paliwo. To błąd w kalkulacji. Przed daleką, zimową trasą (ok. 2000-3000 km) niezbędny jest profesjonalny przegląd. Kontrola stanu akumulatora, układu chłodzenia, hamulców i zawieszenia w 2026 roku to koszt rzędu 400-600 zł. Jeśli nasze opony zimowe mają więcej niż 4 lata, ich guma twardnieje, tracąc przyczepność – komplet nowych opon klasy średniej to wydatek od 1600 do 2800 zł. Do tego dochodzi koszt wypożyczenia lub zakupu boxu dachowego (ok. 400 zł) oraz amortyzacja wynikająca z przebiegu i ekspozycji podwozia na niszczącą sól drogową. Sumarycznie, przygotowanie auta może kosztować od 2500 zł w górę.
Jeden duży samochód zamiast dwóch małych
Dla grup znajomych lub dwóch rodzin podróżujących razem, matematyka jest jeszcze bardziej bezlitosna dla transportu prywatnego. Dwa mniejsze auta osobowe to podwójne koszty paliwa, winiet (ok. 150-250 zł na kraj) oraz parkingów pod stokami (ok. 20 euro za dobę). W takim scenariuszu profesjonalna porównywarka najmu wskazuje na 9-osobowe vany jako najbardziej opłacalne rozwiązanie. Wynajęcie jednego, nowoczesnego busa pozwala podzielić koszty na wszystkich pasażerów, co w ostatecznym rozrachunku sprawia, że cena na osobę jest o 30-40% niższa niż przy jeździe własnymi samochodami, przy zachowaniu znacznie wyższego komfortu i bezpieczeństwa.
Kiedy rezerwować, by nie przepłacić?
W branży wynajmu aut ceny zmieniają się dynamicznie w oparciu o dostępność floty. Najdroższym momentem na finalizację umowy jest okres bezpośrednio poprzedzający ferie, kiedy większość popularnych modeli jest już zarezerwowana. Paradoksalnie, najlepsze okazje cenowe trafiają się w „martwym sezonie” tuż po nowym roku. W dniach od 2 do 9 stycznia wiele wypożyczalni obniża stawki, aby zagwarantować sobie obłożenie na luty. Jest to tzw. okno dla sprytnych nabywców, którzy potrafią zaplanować wydatki z wyprzedzeniem.
Wybierając wynajem, płacimy za święty spokój. Otrzymujemy auto nowe, na gwarancji, z bogatym pełnym ubezpieczeniem (jeśli takie wybierzemy) i assistance na całą Europę. W przypadku awarii własnego, starszego pojazdu za granicą, koszty holowania i naprawy mogą przekroczyć wartość całego wyjazdu.
